Jak wygląda współpraca z fotografem i filmowcem w dniu ślubu?

Często słyszymy pytania o to, jak powinna wyglądać współpraca z fotografem i filmowcem w dniu ślubu. Czy „reżyserują” dzień? Czy trzeba umieć pozować? Czy są niewidzialni, czy raczej wchodzą w interakcje?
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi dla wszystkich – możemy natomiast opowiedzieć jak my pracujemy.
Rzućcie okiem, jeśli to z Wami rezonuje, super. Jeśli nie – też jest okej.

Reportaż zamiast schematu

Traktujemy naszą pracę jako reportaż. Nie mamy jednego scenariusza na każdy ślub – podążamy za tym, co dzieje się danego dnia. Każda para ma inne tempo, inne potrzeby i inny sposób przeżywania emocji. To my dopasowujemy się do Was, nie Wy do nas.

Na przygotowaniach bywamy trochę „widzialni” – zwłaszcza wtedy, gdy trzeba rozładować napięcie, pomóc złapać oddech, czasem po prostu rozśmieszyć. Jeśli jednak czujemy, że najlepiej będzie, gdy staniemy się niemal niezauważalni – potrafimy się wycofać i pracować bardzo dyskretnie.

Nie reżyserujemy dnia, nie każemy powtarzać scen „jeszcze raz do kamery”. Czasem delikatnie animujemy sytuację albo podpowiadamy, gdzie jest lepsze światło – ale tylko wtedy, gdy ma to sens i nie wybija Was z rytmu tego dnia.

Spokój zamiast paniki

Mamy już na tyle duże doświadczenie, że wiemy jedno: bardzo rzadko wszystko idzie zgodnie z planem. I to jest normalne.
Opóźnienia, zmiana pogody, drobne wpadki – reagujemy na to spokojem. To często udziela się Parom i gościom. W dniu ślubu nie chodzi o perfekcyjny harmonogram, tylko o to, żeby czuć się dobrze w tym, co się dzieje.

Zaufanie i autentyczność

Zaufanie jest dla nas kluczowe. Jasna komunikacja potrzeb – super. Próby „ustawiania nas” pod zupełnie inny styl pracy – raczej nie. Nasze portfolio dość dobrze pokazuje, jak pracujemy, więc decyzja o współpracy powinna być świadoma.

Bardzo zależy nam na autentyczności. Kiedy ludzie zaczynają „grać”, bo czują, że tak wypada, robi się sztucznie – i na zdjęciach, i w filmie. Najlepsze historie powstają wtedy, gdy Pary organizują ślub tak, żeby same czuły się na nim dobrze. Niekoniecznie w najdroższym miejscu, niekoniecznie z największą liczbą atrakcji.

Z naszej perspektywy ważne jest też to, żeby goście byli zaopiekowani i żeby nie próbować wypełniać każdej minuty kolejnymi „punktami programu”. Czasem mniej znaczy więcej – a niektóre „must have’y” robione tylko pod kadr wcale nie służą ani Wam, ani Waszym bliskim.

Najczęstsze pytania, które słyszymy

„Nie lubimy pozować, jesteśmy niefotogeniczni. Czy będziecie nam mówić, jak pozować?”
Nie uczymy pozowania. Podpowiadamy raczej, jak być ze sobą naturalnie. Krótkie, luźne wskazówki zamiast sztywnych póz.

„Jak zaplanować mini sesję w dniu ślubu?”
Najlepiej wpisać mini sesję luźno w plan dnia – bez spiny na perfekcyjne warunki, ale z uważnością na światło. Jeśli mamy taką możliwość, staramy się wcelować w moment, kiedy jest ono najładniejsze. A jeśli nie – szukamy sensownych alternatyw na miejscu. Zazwyczaj 15-20 minut w zupełności wystarczy, żeby złapać coś naprawdę „Waszego”.

„Czy będziecie osobiście na naszym ślubie?”
Tak – zawsze pracujemy w ustalonym składzie. To dla nas ważne, żebyście wiedzieli, kto dokładnie z Wami będzie tego dnia. Jedynym wyjątkiem mogą być sytuacje losowo-zdrowotne.

„Co jeśli zachorujecie?”
Mamy zabezpieczenia i sprawdzone kontakty w branży, ale to sytuacje skrajne. Na co dzień po prostu bierzemy odpowiedzialność za to, co obiecujemy.

„Jak długo będziemy czekać na zdjęcia/film?”
To zależy od momentu w sezonie. Na jego początku realizacja zwykle idzie sprawniej, a w środku i pod koniec – wraz z nawarstwianiem się materiałów – czas oczekiwania naturalnie się wydłuża.
Wpływ ma na to także nasz bardzo indywidualny sposób pracy – sam montaż dłuższego filmu potrafi zająć do około trzech tygodni. Do tego na co dzień pracujemy nie tylko przy ślubach: realizujemy też projekty dla firm, mniejszych i większych biznesów, a także zajmujemy się fotografią architektury i przemysłową.
Staramy się jednak zawsze komunikować realne terminy i trzymać się ustaleń.

Czego nie robimy

Nie traktujemy reportażu jak stylizowanej sesji.
Nie każemy ludziom sztucznie się uśmiechać do obiektywu (poza jednym momentem – krótkimi, pozowanymi zdjęciami z bliskimi, na które zawsze namawiamy).
Nie pracujemy według sztywnego scenariusza.
Nie gwiazdorzymy – lubimy normalne, ludzkie relacje z Parami i gośćmi.

Skupiamy się na ludziach i emocjach, nie na „rzeczach”. W klipach lubimy też zostawić miejsce na drobne niedoskonałości i zaplecze wydarzeń – bo to często najbardziej buduje klimat.

Dlaczego wierzymy, że wpadki potrafią być najlepszą częścią historii

Na jednym ze ślubów para jechała oldtimerem z kościoła na przyjęcie. Kilkaset metrów przed celem auto… po prostu stanęło. Zamiast stresu – śmiech, zimna krew i przyjaciele, którzy pomogli dopchnąć samochód na miejsce.
My z kolei zapomnieliśmy zdjąć mikrofon z marynarki Pana Młodego – i całą tę sytuację mieliśmy nagraną w audio. Z pozornej wpadki powstał jeden z najbardziej indywidualnych fragmentów klipu, a Para miała jedno z najbardziej spektakularnych rozpoczęć przyjęcia.

Na koniec

Chcemy, żeby Pary, które do nas trafiają, miały poczucie, że mogą na nas polegać. Że to nie jest „sesja modowa”, tylko ich dzień – z emocjami, chaosem, śmiechem i momentami ciszy.
Jeśli bliskie jest Wam takie podejście – być może jesteśmy dla Was dobrym wyborem? Napiszcie!